November 27, 2017


Ostatnio coraz częściej się gubię. Coraz częściej się boje i coraz częściej nie wiem. Dlaczego jestem. Po co jestem. Co ja tu robię i co mam do zrobienia. Strach czasami ogarnia mnie tak bardzo, że boję się nawet położyć do łóżka. Boję się wstać. Boję się zrobić najmniejszy krok. Jak bym sie bała, że wszystko pryśnie jak jakaś mydlana bańka. Przeraża mnie to ile czasu już zmarnowałam bojąc się tego, że go zmarnuję. Tak bardzo chcę dojść do jakiegoś celu, że zapominam o tym by czerpać radość z tego co jest teraz. Nie z planów na przyszłość. Z teraz. Pogubiłam się gdzieś między tym kim jestem, a tym kim chciałabym być. Ciągły nacisk, ciągła presja. Musisz zrobić to. Musisz zrobić tamto. Musisz myśleć o tym. Musisz być dorosła. Musisz być odpowiedzialna. Czasami nawet marzenia przysłonięte są tym co powinnam, by mieć z czego się utrzymać. Karzą Ci pracować, byś miał za co żyć, a jak już masz za co żyć, to nie masz na to czasu. Czasami boję się czasu. Czuję jak ucieka mi przez palce i jestem przerażona. Nie pamiętam już kiedy ostatnio cieszyłam się dniem nie martwiąc się o jutro. Są drobne przebłyski. Jest chwilowa motywacja, jest chęć do działania. Czasami gdzieś tam w oddali majaczy się jakiś cel, bo szczerze, już nawet nie wiem do czego zmierzam. Nie wiem kim chcę być. Tak bardzo czasami próbuję stać się kimś, że sama już momentami nie wiem kim jestem. Tak wiele chciałabym tutaj powiedzieć, ale nawet nie potrafię dobrze zebrać myśli. Tłuką się jedna po drugiej i w sumie to sama nie potrafię wyodrębnić jakiejś poszczególnej, zanim druga się w nią wplecie. Jestem zmęczona, a nie chce taka być. Setki prób odpoczynku. Nic. To nie jest tak, że się poddaję. Ciągle szukam jakiegoś ukojenia, jakiegoś punktu zaczepienia, ciągle szukam. Ciągle. Kojarzycie ten strach, który Was przeszywa, gdy idziecie po schodach i chcecie wejść na kolejny stopień, ale okazuje się, że go tam nie ma i przez ułamek sekundy macie wrażenie, jakbyście spadali po czym zderzacie się z równym podłożem? Tak się czuję za każdym razem, gdy pomyślę o jutrze. Próbuję cieszyć się z dzisiaj, ale łapanie chwil chyba nigdy nie było tak trudne jak teraz. Chyba czas przestać biec. Czas się zatrzymać. Przestać myśleć o tym, co mogło zrobić się lepiej i o tym co trzeba zrobić jutro albo kim stać się za rok. Wiem, że kiedyś stąd wyszłam. Wiem, że już raz mi się udało i wiem, że tym razem też mi się uda. To zabrzmi dziwnie, ale czuję, że mam coś konkretnego do zrobienia. I w końcu to znajdę. Wierzę w to i muszę w to wierzyć. Stop. Dość myślenia o jutrze. Dziś. W tym momencie.
Teraz.

Donatkay

  • Share:

You Might Also Like

4 Comments:

  1. Uda się, też w Ciebie wierzę! Trafiłaś postem prosto do serducha ❤

    ReplyDelete
  2. Doncia łzy mi same ciekną czytając to.
    Jakbym czytała o sobie
    Wszystko.
    Słowo w słowo.
    Chyba nic więcej nie dodam.
    Ale życzę Ci powodzenia, trzymam kciuki, jesteś niesamowitą osobą i znajdziesz swoją drogę, na której będziesz szczęśliwa!!!!
    <333333

    ReplyDelete
  3. Mam bardzo podobnie bo również czuje jak czas mi ucieka podczas gdy martwię się o to co było lub będzie . Biegnę do przodu a lata mijają i zanim się obejrzę będę mieć rodzine i tak dalej. Staram się cieszyć chwila ale wcale nie jest to takie łatwe jakby się może wydawało ale trzeba próbować i do tego dążyć . Chce przeżyć moje życie w jak najlepszy sposób i być szczęśliwa z tego czego dokonałam i z tego kim jestem .
    Świetny post <3
    pooositivee.blogspot.com

    ReplyDelete
  4. Weszłam sobie na internet i tak sobie myślę, a zobaczymy co Donatka dodała. Mam włączoną muzyke ale zaczynam czytać Twój wpis i już wiem, że przy muzyce się nie skupie. Czytam w ciszy i mam wrażenie, że skądś znam ten stan. Myślę, że możemy to nazywać stanem, bo nie trwa ciągle. To przejściowe. Może Cię pocieszę albo i nie ale nie jesteś w tym sama. Też miewam takie poczucie bezsensu i to jest najgorsze uczucie na świecie, bo nagle zatrzymujesz się i nie wiesz co zrobić, nie widzisz wyjścia, a nawet jeśli widzisz klamkę to nie możesz jej dosięgnąć. Spróbuj odpocząć i nie zastanawiaj się nad tym co będzie jutro. Jutro obroni się samo. Nie musisz być we wszystkim najlepsza i iść za ludźmi, bo Ty jesteś DONATKA JESTEŚ JEDYNA i NIEPOWTARZALNA. Nawet jeśli nie jesteś idealna, to i tak prawdziwi ludzie z Tobą zostaną. Ja też się gubie i wcale się tego nie wstydze. Mam do tego prawo. Grunt to się otrzepać i iść dalej. Powodzenia, wierzę że dasz radę bo kto jak nie Ty? Ściskam.

    ReplyDelete