SALE HAUL: UBRANIA

September 17, 2017

Cześć miśki!
Ostatnia część wyprzedażowego haulu. Trochę mi z tym zeszło, ale dzisiaj już nie dałam się lenistwu i oczywiście... złej pogodzie. Światło słabe, zdjęcia jakościowo nie są przez to zbyt oszałamiające, ale zrobiłam co mogłam: poprzesuwałam meble, zrobiłam statyw z kartonów i jakoś podziałałam. Mam dość zwlekania ze wszystkim na bloga przez pogodę. Jeśli jest tu ktoś kto zna się co nie co na oświetleniu, chodzi mi o jakieś lampy pierścieniowe bądź coś co odbija światło, w ogóle co jak gdzie po co dlaczego, bo dla mnie to jakaś czarna magia i nawet nie wiem czego szukać, to błagam odezwije się do mnie na ig albo na fb. Przymknijcie więc proszę lekko oko na jakość dzisiejszych zdjęć ;) Linków do ubrań nie będzie z oczywistych powodów. Przepraszam, że zajęło mi to tak długo, dlatego już nie zwlekając: zaczynajmy!


Kurtka z Bershkii. Rzuciła mi się w oczy zaraz po rozpoczęciu pracy, ale 220zł za taką szmatkę, no chyba  śnicie. Udało mi się ją dorwać po przecenach za... 40zł. Jest przemiła w dotyku, chociaż wygląda jakby była zrobiona z tego śliskiego, wydającego dziwne dźwięki materiału. Nic podobnego. Wygląda obłędnie i ożywia stylizację nawet w deszczowe dni.


Moje ukochane czarne rurki z Romwe skończyły niedawno swój żywot. Wymieniłam je na obcisłe spodnie z Bershkii. Przeważnie mam problem z kupieniem spodni w sieciówkach, bo wszystkie są za długie (za to właśnie kocham spodnie z chińskich stron, rozumieją niskich ludzi), ale czasami trafią się spodnie '3/4', które dla osoby mojego wzrostu są idealnie nad kostkę. Podobają mi się w nich przetarcia na dole, za to trochę drażnią mnie dziury na kolanach, których zabrakło na zdjęciach. Spodnie są bardzo wygodne, mają idealnie wysoki stan i w sumie dość często je ostatnio noszę. Tak bardzo pokochałam mom jeansy, że zapomniałam jak fajnie jest czasami pokazać nogi haha. A tak przy okazji na zdjęciu możecie zobaczyć tshirt z New Yorkera, który dorwałam wczoraj na zakupach. Wreszcie kupiłam jakieś basici do swojej szafy. Kupiłam ją w trzech odcieniach: czerwonym, białym i czarnym za jedyne 13zł za jedną sztukę. Myślę, że od teraz częściej będę się pojawiać w tym sklepie, chociaż zawsze omijałam go szerokim łukiem. Co do bazy szafy- perfecto!


Koszula z Bershkii, z tyłu ma taką jakby baskinkę, ale z przodu jest prosta. Dodatkowo na ramionach ma jakieś falbanki i ogólnie jakby się tak zastanowić to nie wiem co ona robi w mojej szafie, bo jest totalnie nie w moim 'stylu.


Marynarka również z Bershkii. Czekam na zimowe wyprzedaże, żeby teraz upolować do niej spodnie do kompletu haha. Ogólnie nie spodziewałam się, że jakakolwiek marynarka kiedykolwiek pojawi się w mojej szafie, ale o dziwo nawet parę razy miałam ją już na sobie. 


Sukienka/ogrodniczki z Zary. W sumie... chyba skończę tłumaczyć dlaczego coś kupiłam. Ostatnio w mojej szafie pojawiają się takie przeróżności, że sama do końca tego nie rozumiem. Podoba mi się tak wiele odmiennych rzeczy. Wiem, że jestem na etapie jakiejś zmiany, ale w jaką stronę się to ukierunkuje, to kto wie. W każdym razie sukienka jest prześliczna!


Tshirt ze Stradivariusa. Naprawdę ciężko znaleźć mi jakieś 'góry', w sensie tshirty, swetry, bluzy, które mi się spodobają, więc jak tylko coś takiego zobaczę, to od razu biorę. Do tego spodnie również ze Stradivariusa i woooooo, nie wierzę, że wreszcie udało mi się znaleźć czarne mom jeansy- bez dziur! Jest to moim zdaniem naprawdę spory wyczyn, bo ostatnio wszystkie spodnie muszą mieć gdzieś dorobione jakieś dziury. Lubię ten motyw, no ale bez przesady.


Sweter z Zary. Uwielbiam go! Jest tak milusi. Co prawda trochę ciężki, ale dzięki temu rękawy fajnie się układają, a nie odstają na wszystkie strony. Czuję, że w najbliższym czasie będzie on moim faworytem. A przy okazji spódnica z Romwe. Na pewno zrobię jakiś osobny post z tym połączeniem, bo strasznie mi się podoba! 


Spodnie z Zary. Wy już dobrze wiecie jaką mam obsesję na punkcie motywu tych metalowych zdobień. Klasycznie. spodnie powinny być 3/4, ale mnie sięgają do kostek. Mimo wszystko i tak jestem w nich totalnie zakochana. W dodatku dałam za nie 30zł. Nieeeeboooo!!!! Koszulka z Pull&Bear, jest ogromna pomimo małego rozmiaru, ale lubię się czasami poubierać w worki, a że dałam za nią 10zł... to w sumie wychodzi na to, że na wyprzedażach jest taniej niż w niektórych lumpeksach. Bez sensu.


Bluza z Pull&Bear. Może pamiętacie jak długo przed wyprzedażami pokazywałam Wam ją na snapie. Moja szafa wreszcie napełnia się basicami! Brawo! Do tego mega poszarpane spodnie z Bershkii, których za oryginalną cenę na pewno bym nie kupiła, bo jak to spodnie z dziurami na kolanach już się całe porozciągały. Mimo wszystko bardzo mi się podobają, chociaż tata twierdzi, że wyglądam jakby po drodze zaatakował mnie jakiś pies (czy Wasi rodzice też to zawsze mówią, jak ubierzecie coś z dziurami.......).


A na koniec sukienka którą dorwałam parę dni temu. Odgrzebana gdzieś na dnie magazynu w Bershce. Czuję się w niej trochę jak landrynka, ale na lato będzie mega wygodna i przewiewna! 

To wszystko. Sama nie wiedziałam, że aż tyle się tego nazbierało. Już wiem, gdzie się podziały moje pieniądze haha. Nie no. Mimo wszystko kupując stacjonarnie na wyprzedażach rzeczy za max 40zł odechciało mi się kupować czegokolwiek w galeriach na co dzień. Wyprzedaże to mega oszczędność i mega uzupełniona szafa. A Wy lubicie wyprzedaże? Kupujecie? Jak Wam się podobają moje łowy? Konieczni dajcie mi znać która z rzeczy podoba Wam się najbardziej! 

Donatkay

  • Share:

You Might Also Like

6 Comments:

  1. ojejku sliczne sa te outfity, szczegolnie ten ze spodniczka i bluzeczka z falbaniastymi rekawami.

    pamietasz moze ile dalas za ta kremowa bluze z pull&bear? i jak dawno ja kupowalas? szukam takiej od miesiecy i nigdzie nie umiem znalezc

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mam ją z wyprzedaży, więc już jej nie dostaniesz :( A dałam za nią 20, ale ogolnie była tania, bo bez promocji kosztowała 40

      Delete
  2. Świetne rzeczy ! Ja natomiast mam taki problem ze wszystkie spodnie są za krótkie :(
    pooositivee.blogspot.com

    ReplyDelete
  3. Super zdobycze ;) I racja czasem kupi nowe taniej niż uzywane...

    ReplyDelete
  4. Ja nie wiem jak Ty tak mało na wyprzedażach wydajesz :o ja zawsze z 3 razy tyle za taka sama ilość ubrań

    ReplyDelete
  5. Pracowałam w inditexie, wiedziałam kiedy są obniżki cen i dorwalam dużo rzeczy że zwrotów :D

    ReplyDelete