WOODSTOCK 2016

July 19, 2016

Cześć miśki!
Zawsze chciałam pojechać na jakiś festiwal. Niestety fundusze nigdy na to nie pozwalały, odległość robiła swoje no i przede wszystkim powstrzymywał mnie strach. Od dwóch lat dalej zbieram się w sobie, wyszłam z depresji, robię coraz większe kroki i nie boję się robić więcej. Robię wszystko co chcę, by przeżyć to życie jak najlepiej. Udało mi się w tym roku zaliczyć już Orange Warsaw Festiwal, z którego relację możecie zobaczyć parę notek wcześniej. Masa osób mówiła mi o Woodstocku, każdy polecał, każdy wracał. Jeden z pierwszych punktów na mojej to do list. Największy festiwal muzyczny w Polsce. Kto nie słyszał o Woodstocku?  'Jedź, przeżyjesz najlepsze chwile w swoim życiu'-  w tym roku nie trzeba mnie było długo namawiać, no więc wsiadłam do pociągu. I pojechałam :D


 Coca cola jako sponsor stworzyła specjalnie Woodstockowe puszki- mistrzostwo! Malutkie pocieszenie na pierwszy dzień, który okazał się totalną klapą.
Wyjechaliśmy o północy, z Krakowa przejechaliśmy do Poznania gdzie przesiedliśmy się w Woodstockowy pociąg (to istne szaleństwo, ludzie piją palą skaczą,  przychodzą do Ciebie, częstują Cię tym co mają i rozmawiają z Tobą na milion różnych tematów- no bo czemu nie- ogólnie trochę przerażająca, ale cudowna atmosfera, o ile uda Ci się w ogóle do tego pociągu wejść). Dojechaliśmy nim prosto do Kostrzyna, gdzie czekał na nas... deszcz. Przez cały dzień odkąd wysiedliśmy  padał deszcz. Bez żadnej przerwy. Jakimś cudem po długich poszukiwaniach udało mi się znaleźć w jednym ze sklepów płaszcze przeciwdeszczowe, które naprawdę uratowały nam dupy, jako że zanim dotarliśmy na miejsce festiwalu, zanim znaleźliśmy miejsce na namiot i go rozbiliśmy (około 4 godziny) całe nasze walizki, włącznie z zawartością, były mokre. Nie miałam żadnych ubrań, majtek, butów, kocy- niczego. Wszystko mokre. Suche uchowało się tylko to co miałam na sobie pod peleryną. Tragedia. Wpakowałam się do namiotu i bliska rozpaczy owinęłam się w mory kocyk i poszłam spać. No ale w końcu trzeba była z tego namiotu wyjść, chociażby żeby coś zjeść. Nie wiem jak wspominać ten dzień......... Niby tragedia, ale jednak będzie co wspominać. Od masy ludzi słyszałam, że są na Woodstocku co rok i nigdy nie trafili na taką pogode. Przyjechały dwie cioty na Woodstock- no to oczywiście, że musiało się coś stać haha.

Nasze buty ważyły tonę, ze względu na wszędzie otaczające nas błoto, które się do nich przyklejało. Adrian miał to szczęście, że błoto nie czepiało się jego butów, co jednak nie koniecznie było takim szczęściem, bo co chwilę się ślizgał i wywracał. No cóż. 

Pod wieczór UWAGA UWAGA przestało padać!!!!! Można było ściągnąć peleryny i udać się na jedyny koncert który interesował mnie w ten dzień. Tak... Nie myślcie, że było tak pięknie. Zanim przedarliśmy się przez błoto do małej sceny- koncert się skończył. Tak oto zobaczyłam Materię schodzącą ze sceny. Super koncert!

Jak więc widzicie- po pierwszym dniu nie czułam coś tych najlepszych dni w moim życiu... Ale teraz jak o tym pomyślę, to śmieję się jak głupia haha.

Rozbiliśmy się na górce. Droga do naszego namiotu i toi toi wyglądała mniej więcej tak... Jak się nie poślizgnąłeś to tak cię zaciumkało, że nie byłeś w stanie podnieść nogi do góry. Trzeba było wzywać pomocy, by uwolnić się z tej przepięknej błotnej masy.

Co jak co, na widok z naszej górki nie ma co narzekać! Nadszedł kolejny dzień. Bez deszczu!!!! We did it! Jakoś przetrwaliśmy noc pod mokrymi kocami, co było naprawdę ciężkie, jako że co godzinę budziły cię twoje dreszcze.

shirt- ZARA
shorts- ROMWE
creepers- UNKNOWN, VINTED
jacket- YOINS
bandana- TOPSHOP
necklace- UNKNOWN, H&M
rings- H&M
Nagle zrobiło się trochę tłoczniej. Ludzie wyleźli z namiotów i dołączyli do reszty szczęśliwców, kytórym deszcz ani trochę nie przeszkadzał. Im więcej błota- tym lepiej. 

Jeden z naszyjników- ten dłuższy- dostałam od kogoś z Was kiedyś w jakimś liście. Dziękuję!

Tak. To jedno zdjęcie wyraża cały Woodstock. Masa poprzebieranych, wymalowanych ludzi. Każdy pozytywnie nastawiony. Tu przeżyłam lekki szok. Słyszałam, że wszyscy są dla siebie mili, ale żeby aż tak? :o  Co druga osoba podchodziła i Cię przytulała. Brakło Ci piwa? Nie ma sprawy, stajesz z kubkiem i co druga osoba robi Ci dolewkę. Każdy się do Ciebie uśmiecha, z każdym możesz porozmawiać. Po prostu magia! Bawi się każdy, skala wieku od 2-80 lat. Atmosfera jest niesamowita. Nie wiem jak Wam to opisać.

Całą ta górka to namioty. Spokojnie. To tylko jakaś 1/10.

Przez jedną drogę ciągnęły się stragany z jedzeniem i piwem, a przed drugą z różnymi pierdołami.

Koszulki, naszywki, plecaki, biżuteria.

Wszelkiego rodzaju breloczki.

Znalazłam nawet donutowe poduszki!

Ręcznie robione świeczki. Tak żałuje, że w końcu jednej z nich nie kupiłam. A tak pięknie pachniały!




Doczekaliśmy do wieczornych koncertów. BEZ DESZCZU. Kolejna niesamowita rzecz. Tłum od samego przodu sceny aż pod górkę z naszymi namiotami. Każdy się bawi, śpiewa, tańczy. Bajka.


W sobotę rano obudził nas upał. Tak! Słońce!!!!!!

Z namiotów wylazło jeszcze więcej ludzi.,. Naprawdę, nigdy w życiu nie widziałam tylu ludzi w jednym miejscu. Nie było się gdzie ruszyć. 

Wszędzie ludzie. Wszędzie.

Tego do końca nie ogarniam. Ponoć tak robią zawsze. Wiszące buty. Czemu nie. Tak samo musicie przygotować się na nawoływanie Andrzeja (z tego co wiem, to nic nie wiem........... każdy po prostu chodzi i woła Andrzeja wtf) i na 'zaraz będzie ciemno' na co koniecznie musisz odpowiedzieć 'zamknij się'. Czemu akurat takie teksty? Nie mam zielonego pojęcia.

Na Woodstocku poza koncertami jest też masa innych atrakcji. Setki namiotów z różnymi warsztatami i pokazami. Możesz nauczyć się grać na gitarze, zacząć medytować, złożyć jednorożca z origami lub spotkać się z podróżnikiem.

Możesz też zrobić test, czy twoje spożywanie alkoholu aby na pewnpo jest bezpieczne, no i możesz nauczyć się zakładać prezerwatywę na bananie.

Możesz też nauczyć się machać tymi pałkami z ogniem, wspiąć się na ściankę wspinaczkową czy zobaczyć jak wypuszczają w niebo 2000 balonów! Znajdziecie tam wszystko. 

Strefa medytacji.

dress- H&M
creepers- UNKNOWN, VINTED
hat- SHEIN


TAK! Ściana marzeń!



A to oczywiście moje.

No i wreszcie pod koniec doczekałam się tego, na co czekałam od miesięcy. Koncert mojego ulubionego zespołu- Bring Me The Horizon. Boże. Nie mam słów. Tyle szczęścia. Popłakałam się jakieś dziesięć razy i straciłam głos śpiewając każdą piosenkę. Dla takich właśnie chwil warto żyć.


Ogólnie cały Woodstock to coś dla czego warto żyć. To są właśnie te chwilę, których nie zapomnicie do końca swoich dni. Ten festiwal przywraca wiarę w ludzi. Muzyka Was łączy, nic Was nie dzieli. To cudowne jak ludzie potrafią połączyć się w jedno, działać razem, bawić się razem, bez żadnych negatywnych emocji. Jesteś tam i po prostu jesteś szczęśliwy.

Wyjechaliśmy w nocy, jakimś cudem udało nam się władować do Woodstockowego pociągu. Siedzieliśmy jak ogórki w słoiku, ale wszyscy byliśmy tak zmęczeni, że zasnęliśmy nawet w najmniej wygodniejszej pozycji i wróciliśmy do Krakowa.

Kto z Was był już na Woodstocku? Kto się wybiera? Kogoś zmotywowałam?:D

  • Share:

You Might Also Like

17 Comments:

  1. Czuję to samo. Piątek to był totalna klapa, ale ja i tak cała przemokłam i chodziłam sama, bo moje koleżanki spały xD Ludzie mnie zaskoczyli, aż tak miłych osób nigdy nie poznałam. Koncert BMTH- cud, miód i malina. Byłam pod sceną, co chwilę pogo, ale byłam na fali i tak oto byłam 5 razy pod sceną i 4 razy na końcu :D Przez cały woodstock stalkowałam Twojego snapa z nadzieją, że Cię gdzieś znajdę, ale niestety się nie udało i mi smutno z tego powodu, a mieszkam koło Krakowa i dopiero w Kostrzynie miałam okazje Cię spotkać. xD

    ReplyDelete
  2. Marzę o Woodstocku i o BMTH, ale słyszałam, że ten festiwal był już ostatnim woodem. Oby to nie była prawda. Oczywiście cudne zdjęcia Doncia <3

    ReplyDelete
  3. Mam dopiero 16 lat więc ciężko będzie, ale kiedy będę mieć 18 - nie ma szans zebym nie pojechala. ZROBIE WSZYSTKO ZEBY TAM BYC!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Byłam w tym roku, a 16 urodziny mam za kilkanaście dni. :> Tam wiek nie ma najmniejszego znaczenia

      Delete
  4. Byłam w tym roku drugi raz. Pierwszy wspominam lepiej bo to pierwszy. Pewnie każdy tak ma :) wraca się tam jak do domu, piękne. Polecam pojechać chociaż jeden dzień przed woodstokiem, mi osobiście się podoba wtedy nawet bardziej! Mam nadzieje, ze kiedyś cie tam spotkam! <3

    ReplyDelete
  5. Wygląda niesamowicie! Mam nadzięję że kiedyś się tam wybiore
    zazdro BMTH!

    silvervea.blogspot.com

    ReplyDelete
  6. Zazdroszczę! Jechać na te festiwale marzenie :>

    http://bitter-sweet-wonderwall.blogspot.com/

    ReplyDelete
  7. Szukanie Andrzeja i Zaraz będzie ciemno to na każdym festiwalu hahaha:D:D To z Andrzejem dlatego, że kieeeedyś ktoś wołał Andrzeja i wszyscy zaczęli i tak zostało :D:D
    Mam nadzieję, że kiedyś pojade!:D

    ReplyDelete
  8. Byłam, przeżyłam, było niesamowicie! Sama nie rozumiem czemu wiesza się buty , ale ja swoje specjalnie po to przywiozłam i zawisły. Najśmieszniejsze ,że spotkałam wszystkich których chciałam z internetu, zespołów czy youtuba oprócz ciebie :(

    ReplyDelete
  9. gdy mówią 'zaraz będzie ciemno' na co odpowiada się ' zamknij się' to chodzi o francuski film 'RRRrrr' który bardzo polecam obejrzeć :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wiem, że to z filmu rrrrrr, ale zastanawia mnie dlaczego akurat to haha

      Delete
  10. Też byłam! Też jako "woodstockowa dziewica", i też jestem zachwycona. Nigdy w ciągu czterech dni nie poznałam tylu niesamowitych ludzi. Na zakończeniu płakałam jak głupia, to co mówił Owsiak strasznie trafiło mi w serducho. Ten festival to faktycznie magiczne miejsce, mam nadzieję że nasze władze zostawią go w spokoju i będzie trwał jeszcze długo. Swoją drogą cudowne jak wspólny wróg jeszcze bardziej potrafi zjednoczyć ludzi �� A, na koniec mały tip - polecam rozbijać się w lesie. Oczywiście też padało, ale dużo mniej, szczególnie jeśli powiesiło się na drzewach plandekę. No i ścieżki pomiędzy obozami są świetne. Buzi!
    Ps. Doncia, nie wiem jak to się dzieje, byłam w tym roku i na OWF i na Woodstocku, i ani razu się na Ciebie nie natknęłam. Mam nadzieję że w końcu uda mi się gdzieś Cię spotkać ❤

    ReplyDelete
  11. Zmotywowałaś mnie, ale mojego chłopaka to ciężko będzie :D

    ReplyDelete
  12. Byłam drugi raz, jak mi dół powoodstockowy minie to napisze o tym coś u siebie ;3 świetnie to podsumowałaś. A na BTMH zaliczyłam fale, haha :D
    |M Ó J B L O G|

    ReplyDelete
  13. Też w tym roku byłam pierwszy raz i coś czuję, że nie ostatni. Dokładnie tak jak piszesz atmosfera niedopisania. Ludzie cudownie nastawieni, wszędzie sami wariaci(w pozytywnym sensie znaczenia, rzecz jasna), szaleństwo przytulania, nawet gdy jest się całym od błota to i tak cię przytulą. Magiczny festiwal, na który koniecznie chciałabym się jeszcze raz wybrać!

    ReplyDelete
  14. Ja jeszcze nie byłam ale chcę pojechać w tym roku ;) szukam opinii. I zachęciłaś :D

    ReplyDelete